poniedziałek, 7 września 2015

#18 MUSISZ postanowić, że nie zrezygnujesz, dopóki nie osiągniesz celu...

Witajcie!

Tydzień mnie tu nie było i tak się stęskniłam!
Szkoła się zaczęła... Znowu widzę te uśmiechnięte twarze... Straszliwie się stęskniłam za tymi wariatami! Troszkę mi żal tych pierwszych klas, ale dadzą radę jak ja rok temu :) Jest ciężko, ale uwierzcie, że to szybko minie i już nie będziecie czuli się nieswojo :* U mnie jest ok :) Jestem w drugiej klasie na profilu matematyczno - geograficznym. Musiałam wybrać, czy dodatkowo rozszerzoną chcę mieć biologię, czy chemię. Wybrałam chemię, gdyż jest to przedmiot ścisły, a ja wybieram się na architekturę i możliwe, że w jakiś sposób mi się przyda :) Więc przedmioty rozszerzone jakie mam to matematyka, którą na prawdę lubię... co prawda nie umiem, ale bardzo lubię, geografia - i nawet nie wiecie jak się cieszę, że mam nową nauczycielkę! I to jaką! Jest bardzo fajna i na prawdę mega super uczy. W pierwszej klasie miałam geografię z faciem, który nic nie tłumaczył... mówił sam do siebie... chodził po klasie, ale tylko na nas dziwnie patrzył... na sprawdzianach wystarczyło mu kupić pączka i kawę i siedział cały sprawdzian bądź kartkówkę za biurkiem, jedząc i przeglądając internety haha Zabawne i na prawdę do pośmiania jego odpały, ale niezabawne są zaległości przy rozszerzeniu... No i rozszerzoną mam chemię, gdzie również mam nową i na prawdę super nauczycielkę. Jest młoda i wróciła z macierzyńskiego, ale to jak tłumaczy jest na prawdę super! Nie jestem za bardzo kumata co do chemii, gdyż w gimnazjum miałam nauczycielkę, która dyktowała 12 stron na jednej lekcji w zeszycie... małym druczkiem... kratka pod kratką... MASAKRA! No i teraz mam zaległości... a w pierwszej liceum wgl. nie słuchałam, a teraz nagle mnie chemia ciekawi! To chore :o Także cieszę się :) Jutro przyjdę tu z tematem, który ja osobiście uwielbiam wyszukiwać w internecie... Co prawda prosty i łatwy do domysłu, ale myślę, że będzie ciekawy :3

Ostatnio... moje ukochane vans'y zostały przeze mnie zniszczone... nosiłam je na bosą stópkę, bo lepiej wyglądały xD I niestety, to musiało się stać... dziura w miejscu dużego palca na wylot! HAHA śmiesznie to brzmi, ale ja się załamałam... Vans Autentic, to jest dla mnie must have! Pasuje do wszystkiego, przy czym jest bardzo wygodny :) Co prawda na początku nie, ale z czasem się stopa dopasowuje, a but się wyrabia :3 Ja moje pierwsze autentic'i nosiłam przez ponad rok, prawie dzień w dzień no i niestety to musiało się stać ;c Nie jest to dziura, że wychodzi mi cały palec haha i będę je nadal nosiła, ale sam fakt... Myślałam sobie, a tam zwykle trampki... rozkleją się przy pierwszym deszczu i pewnie podeszwa będzie pękać, a tu nic! są prawie jak nowe... Gdybym o nie dbała oczywiście, bo nie umiem dbać o buty xD na podeszwie mają panterkę, co widać na poniższych zdjęciach i od razu wszyscy mi mówili, że to mi zejdzie po dwóch dniach noszenia... I co? po ponad roku prawie wgl. mi nie zeszło! Uwielbiam je i się ich nie pozbędę!








I musiałam... musiałam kupić nowe! Te powyżej kupiłam za 130 zł w tk-maxx'ie...a te za 100! i są cudne! Te powyżej niby proste, bo zwykłe... szare, ale ta podeszwa! omnomnomnno haha ;d Te nowe są równie piękne!!! Tylko zobaczcie <3







No i dzisiaj wybrałam się do mojego ukochanego lumpika :D i kupiłam sobie ten piękny crop top na gumce za około 2,50zł...




I tę cudną sukienkę... jest za kolano i baaardzo obcisła... nie nie za mała haha za ok 6,50zł...



Do zobaczenia jutro!

buziaczki,
Wasza Ver :*

niedziela, 30 sierpnia 2015

#17 TAG: Wolałabyś... (Whould you rather...?)

Witajcie <3

Dzisiaj zdecydowałam się na post tematyczny. Będzie to tak jak widać po tytule "TAG: Wolałabyś..."
Wydaje mi się on bardzo ciekawy, często go widzę na youtube np.: u littlemooonster96, olciiak... Ale na blogach również dosyć często jest spotykany. Dobra, zaczynam :3

Wolałabyś pojechać w podróż dookoła świata, czy szczęśliwie się zakochać?

Trudny wybór, ale chyba wolałabym pojechać w podróż dookoła świata... Uwielbiam podróżować, a nie za bardzo mam taką możliwość. Kto powiedział, że po zwiedzeniu świata nie mogłabym się zakochać? Albo w czasie podróży?

Wolałabyś mieć źle obcięte włosy, czy zły kolor włosów?

Niestety ostatnio miałam nieprzyjemną sytuację z kolorem włosów, a mianowicie marzyło mi się rozjaśnienie włosów o dwa trzy tony... niestety skończyło się na tym, że miałam rozjaśnione placki do rudego blondu, a w niektórych miejscach nadal miałam swój kolor... od razu następnego dnia mama kupiła mi farbę i jako tako uratowałam się, ale nadal pod światło mam rude prześwity, wiec niedługo wybieram się do fryzjera, żeby profesjonalnie coś z nimi zdziałał ;d Więc zdecydowania wolałabym mieć źle obcięte włosy, bo zawsze odrosną, a tak to można je związać i po sprawie... no chyba, że byłabym łysa...

Wolałabyś być spalona, czy pogrzebana żywcem?

Kurdeczka... to się nazywa podjąć trudną decyzję haha Oczywiście nie chcę ani tego ani tego, ale no jakbym była zmuszona do wyboru to chyba wole być spalona... pogrzebanie żywcem zawsze mnie przerażało... ten moment, kiedy nie możemy oddychać, kiedy nasze myśli wypełniają się wspomnieniami... kiedy nie wiemy, co jest nie tak, że nie możemy oddychać, a potem ciemność... Niby nie bolałoby to tak bardzo jak spalenie, ale żywcem być zakopana? kurcze Dławienie się piaskiem...fuuu!!! przejdźmy dalej

Wolałabyś nie słyszeć, czy nie mówić?

ZDECYDOWANIE wolałabym nie mówić... Nie wyobrażam sobie życia bez słyszenia śpiewu ptaków... bez słyszenia przeciąganego ołówka po kartce...bez muzyki... to byłoby straszne! Ale nawet nie słyszenie tych odgłosów, których nienawidzę i na które jestem uczulona, czyli obgryzanie paznokci, mlaskanie, zapchany nos, zgrzytanie zębów, paznokieć po tablicy, widelec po talerzu...

Wolałabyś oddać laptopa, czy telefon?

Telefonu nie oddam za nic w świecie! Laptopa, ani komputera tak na prawdę praktycznie nie używam... Teraz już prawie wszystko jest możliwe na telefonie, więc oddałabym laptopa...

Wolałabyś cofnąć się w czasie, czy zobaczyć przyszłość?

Wiadomo, że chciałabym się cofnąć w czasie... żeby mieć możliwość naprawienie kilku błędów, które popełniłam, ale wolałabym zobaczyć przyszłość... żebym wiedziała, na czym mam się teraz skupić, co mam teraz robić, żeby w przyszłości przyniosło to większe skutki, żebym wiedziała jak skończę za kilka lat... no chyba, że bym umarła, to wolałabym się cofnąć w czasie ;o

Wolałabyś wyjść z domu z nieułożonymi włosami i w pełnym makijażu, czy z ułożonymi włosami, ale bez makijażu?

Zależy, gdzie miałabym wyjść... Jeśli ktoś mnie zna to wie, że nie lubię układać swoich włosów, ale zawsze muszą być umyte i świeże... Ale wie również, że z domu gdzieś dalej niż tylko do sklepu po chleb nie pójdę bez korektora... Spokojnie z domu wyjdę z nieułożonymi włosami i bez makijaży, ale tylko korektor musiałabym użyć... Za bardzo wstydzę się swoich blizn na twarzy po trądziku, żeby chodzić totalnie bez makijażu, więc wybiorę pierwszą opcję ;)

Wolałabyś spędzić 3 dni ze swoim idolem, czy mieć 2 tyś. obserwatorów?

Chyba wybiorę 3 dni z idolem... Bo to jedyna taka szansa i zapewne się nie powtórzy, a obserwatorzy? Zależy mi bardziej na czynnych i biorących udział w życiu tego bloga czytelnikach, niż na liczbie obserwatorów :)

Wolałabyś cały czas szeptać czy krzyczeć?

Jestem dosyć głośną osobą na co dzień... Słyszalną na korytarzu... w klasie... i wiem, jak często to ludzi denerwuje i jak wiele razu przez to ucierpiałam na lekcji, wiec wybiorę wieczny szept... To raczej nikomu nie przeszkadza, a jeśli ktoś by mnie nie słyszał, to napisałabym to w sms'ie albo w notatkich ;3

Wolałabyś ogolić sobie brwi czy rzęsy?

Jezuuuuu!!!! na milion procent wolałabym zgolić sobie rzęsy haha Moja twarz bez brwi... wyglądałaby jak wielkie jajko z oczami ;ooo rzęsy zawsze można dokleić... Ale kurde... Brwi można domalować, albo sobie zrobić jakiś przeszczep włosków haha nie no zostanę przy zgolonych brwiach... tak na prawdę mi wystarczyłby makijaż na powiece, nie potrzebuje pomalowanych rzęs ;d


To by było na tyle :) Myślę, że taki luźny post, przyjemny do czytania i dosyć zabawny. Dajcie mi znać w komentarzu co wy byście woleli i zapraszam do obserwowania bloga <3

Buziole,
Ver :*

sobota, 29 sierpnia 2015

#16 Kłopot polega na tym, że choć da zamknąć się oczy, nie da się zamknąć myśli...

Witajcie kochani!

Doszłam do wniosku, że chyba posty u mnie pojawiać się będą co dwa/trzy dni, no chyba, że dam radę z dnia na dzień to oczywiście dodam, ale jakoś tak ciężko :O

We wrześniu, a dokładniej 26 wybieram się na wesele mojego wujka... mojego ojca chrzestnego. Koniecznie potrzebowałam stylizacji, więc poszukiwania rozpoczęłam w tym tygodniu i wczoraj kupiłam sukienkę moich marzeń! Według mnie jest cudna! Koniecznie chciałam sukienkę, której długość będzie idealnie nad kolano, tak tuż tuż i która będzie u góry przylegająca, a w miejscu gdzie jest wcięcie w tali zacznie się część tak jakby spódnicy? wiecie o co chodzi :) Miało to optycznie wyszczuplić, a "spódnica" miała być jak najszersza, miała być mocno uniesiona. No i pierwsza jaką sobie wypatrzyłam była w kolorze malinowo czerwonym, u góry z materiału elastycznego, a spódnica była baaardzo baaardzo obszerna, z przodu krótsza i z tyłu dłuższa. Co prawda wyglądała pięknie, ale nie lubię się aż tak rzucać w oczy haha bez przesady ^^ Nie dość, że kolor był bardzo żywy, to jeszcze dół sukienki zajmował tyle miejsca, że w kościele zajęłabym pół ławki -_- No ale znalazłam idealną! Co prawda nie chciałam iść w czarnej bo nie wypada... ale ta nie jest typowo czarna, ta jest taka metaliczna, satynowa, mieniąca się... cudna!





Wyraźcie swoje opinie na jej temat na dole w komentarzach :) Bardzo proszę!

Jak widać sukienka wykonana jest z takiego pianko podobnego materiału, dosyć modnego (tak mi się wydaje) i układa się rewelacyjnie! Zdjęć jak leży na sobie nie dałam za dużo... Nie chciałam tutaj teraz wrzucać, bo chcę pokazać Wam ją w pełnej stylizacji, już z dodatkami na weselu na zdjęciach z niego :)



Ostatnio czy to na śniadanie, czy na kolację bardzo zasmakowało mi powyższe połączenie i jem to dosłownie codziennie, nawet w formie deserku :) Bardzo proste i szybkie do przyrządzenia, bo wystarczy wsypać jakieś wasze ulubione płatki (w moim przypadku są to zwykłe płatki vitte pełnoziarniste płatki pszenne pieczone, z otrębami pszennymi, w takim niebieskim opakowaniu, dostępne bodajże w Biedronce). Na to nakładam cały jogurt truskawkowy Jogobella (ale szaleję również z innymi smakami oczywiście, taki po prostu miałam w lodówce :D), łyżeczką rozprowadzam tak, żeby była to równa powierzchnia. Na wierzch posypałam troszkę kakao - zależy od zachcianek - i dodałam również na wierzch płatki mix pięciu zbóż, Ale myślę, że super smakowałoby to również z orzeszkami zmielonymi, czy też po prostu z np.: bananem, truskawkami, jagodami... Zależy od gustu i tego, na co macie ochotę :)


A tak właśnie wyglądam, kiedy jadę na zakupy haha Więcej na moim snapie - wero_nicka (śmiało dodawać, akceptuje wszystkich) ;d


Wczoraj pierwszy raz skusiłam się w mac'u na smoothie truskawkowo-bananowe i powiem Wam, że jest przepyszne i zakochałam się ^^

Jutro pewnie wybiorę się na zakupy po buty i biżuterię i coś na wierzch do sukienki, więc jeśli tylko coś kupię to dam Wam o tym znać. Zmykam już, bo przynudzę Was dzisiaj <3

Buziaczki,
Wasza Ver :*


czwartek, 27 sierpnia 2015

#15 Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania...

Witajcie Słoneczka! <3

Dzisiaj i wczoraj miałam problemy z internetem, ale już raczej wszystko okey, więc od razu wzięłam się za pisanie do Was! Wczoraj miałam dzień lenia... ciągle leżałam w łóżku i przeglądałam internety ;d Aż napisał do mnie przyjaciel i wyciągnął mnie do kina ^^ Byliśmy na Sinister II, bo jedynkę widziałam w domu...sama... więc II cz. nam pasowała :3 Było strasznie! Ale według mnie jedynka lepsza... W pierwszej części wszystko się rozkręca... na samym końcu jest zawarte w pewien sposób zaskoczenie i na prawdę więcej się bałam. Możliwe, że dlatego, iż oglądałam to sama, ale sam fakt... W drugiej części jest w pewien sposób happy end, co mnie i przyjaciela strasznie zdziwiło! Mam nadzieje, że powstanie III część, bo na prawdę lubię ten film :3
Dzisiaj wstałam dosyć wcześnie... Tak 10 jak dla mnie w wakacje to bardzo wcześnie... wręcz noc! Ha Ha! :D Ale wstałam specjalnie po to, żeby pojechać na "zakupy" do Fashion housa... jest to taka jakby galeria samych outletów... I dzisiaj było tam -50% (jest jeszcze do niedzieli), ale jak zawsze nie mogłam sobie nic znaleźć! Czy Was też dosłownie wpienia to, że macie świadomość, że macie super okazje na kupienie super extra rzeczy za pół ceny, czyli za prawie grosze, ale nic nie możecie dla siebie znaleźć!?! Ja tak mam zawsze! Kiedy idę z kimś, żeby mu doradzić... i nie mam przy sobie pieniędzy, to zawsze widzę miliardy ton ubrań, które bym chciała i mogła mieć... A jak już pójdę na zakupy to nic nie ma! Dostaje szaleju! UGH!!! Ale znalazłam jedną rzecz, którą od dawna chciałam... Mówię tu o spódnicy na szelkach :)



Jak widać cena po przecenie to 70 zł bez grosza, ale było akurat w tym sklepie - vero moda outlet - jeszcze -25% i zapłaciłam niecałe 53 zł :) Myślę, że się opłacało i niedługo jakaś stylizacja się z nią ujawni :3

Dzisiaj przez przypadek zrobiłam sobie pewne zdjęcie... I bardzo mi się podoba! Co o nim myślicie?

a poza tym macie jeszcze dwa zdjątka :>





bluzka - H&M, spodnie - pim kie, case - six


A teraz sobie siedzę i oglądam stare bajki na cartoon network... Właśnie oglądałam mojego ukochanego i ulubionego "laboratorium Dextera" omnomnomno :3 A teraz " Krowa i Kurczak" też uwielbiam!

A Wy pamiętacie może stare bajki cartoona? Te stare według mnie były o niebo lepsze... Te są jakieś... nie bajkowe, a bardziej filmy animowane nie pobudzające wyobraźni? Jak sądzicie?

Zapraszam do komentowania i obserwowania! :*

Do jutra skarby!
Wasza Ver :*



wtorek, 25 sierpnia 2015

#14 Bo żyć godnie, to nie znaczy nie upadać... Każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać...

Witam, po bardzo długiej przewie, ale witam :)

Nazywam się Weronika, mam 17 lat... Dobra, żartuję ;d Mam nadzieję, że aż tak o mnie nie zapomnieliście :) Nie widzę za bardzo sensu w tłumaczeniu mojej nieobecności, ale tak w skrócie... Zakończenie roku szkolnego, a co się z tym wiąże? Poprawianie ocen. Wakacje, a co za tym idzie? Spotkania ze znajomymi, wyjazdy z rodzicami, obozy... Co roku moje wakacje wyglądały tak, że praktycznie całe siedziałam w pokoju, zamknięta i oglądałam filmy i seriale... Ale w tym roku wszystko się zmieniło! Tydzień po rozpoczęciu wakacji wyjechałam na obóz misyjny... Tak, dokładnie obóz misyjny. Byłam tam trzeci rok z rzędu i zdecydowanie, kiedy skończę 18 lat, a zarazem przekroczę limit wiekowy zgłoszę się na opiekuna... nie wiem czy będę w tym dobra, ale to miejsce - Ocypel - tak bardzo przyciąga... I nie, nie jest to obóz, gdzie modlimy się 24h na dobę, takiej typowej modlitwy modlitwy... wiecie chodzi o msze itd... to około 3h dziennie, a czasem nawet i nie tyle... jest to wyjazd, gdzie świetnie się bawimy, gdzie mimo rozbieżności wieku nawiązujemy przyjaźnie na całe życie... Coś wspaniałego <3 W trakcie tego obozu zaczęłam pisać... a tak na prawdę kontynuowałam pisanie z pewnym kolegą... Zaraz po powrocie spotkalam się z nim po raz pierwszy :) i jak do teraz to się utrzymuje... nie chcę nic zapeszać, ale jest pięknie :3 Dlatego też jestem zajęta prawie codziennie :)

Szczerze powiem, że strasznie brakowało mi pisania tutaj. Już kilka razy zbierałam się do powrotu, ale teraz to chyba tak ostatecznie wrócę.

Ugh! Już niedługo szkoła no nie? Sama się załamuję. Czy Wam też tegoroczne wakacje minęly tak szybko? Bo mi bardzo... aż za bardzo. Mieszkam nad morzem, a byłam tam tylko trzy razy... eh. Dobra już nie nawijam... Może kilka zdjęć :)

Zdjęcie na instagramie :) Spodenki - Diverse, crop top - tk maxx



plaża, Brzeźno... jedno z trzech razy xD


t-shirt - Diverse, koszula - secondhand, spodnie - zaraz (dziury DIY), buty - Vans

Do jutra, buziaczki :*
Wasza Ver...

niedziela, 31 maja 2015

#13 Life is unfair...

Witam.

Chciałam napisać do Was, jak tylko powróciłby mój dobry okres... ale doszłam do wniosku, że za dużo czasu minie zanim to nadejdzie, a nie mam zamiaru doprowadzać do rozpadu kolejnej rzeczy...

Krótkie wytłumaczenie mojej nieobecności. W ostatnim czasie mam bardzo ciężko. Zacznę od tego, że zawaliłam szkołę... Może nie zawaliłam, ale średnia 4,4 nie jest dla mnie zadowalająca. Po drugie... Straciłam chłopaka a w raz z nim, mój dobry humor. Straciłam przyjaciela, na którego zawsze mogłam liczyć chociażby mentalnie, a teraz postanowił mnie zostawić... Ciągle mam wyrzuty sumienie bez powodu i ciągle coś ciąży mi na sercu, ale nie wiem co! Zatraciłam się w rutynie. Nudzi mnie codzienność. Kiedy tylko pomyślę o tym, że następnego dnia będę musiała udawać tą Werkę, która jest zabawna, ma dystans do siebie i umie rozbawić każdego krzywiąc ryj to przyprawia mnie to o mdłości. Ale stwierdzam, że jestem dobrą aktorką... Nikt nie poznał po mnie, że w środku, pod maską optymizmu, znajduję się prawdziwa ja... Cierpiąca. I właśnie dlatego nie chciałam tu pisać. Nie mam ochoty się tu żalić... Nie mam ochoty sprawiać, że ktoś będzie mi współczuł, choć to bardzo miłe... Nie mam najmniejszego zamiaru sprawiać w Was pobudzenia tej części umysłu, która wpuszcza nas w odwieczny dołek. Chcę sprawiać, że się uśmiechacie, czytając moje posty. Chcę widzieć na Waszych twarzach uśmiech! Chcę napawać Was optymizmem! Chcę pobudzać w Was te komórki, które odpowiedzialne są za dobre samopoczucie i śmiech! Ale uwierzcie, nie wiem co mi ostatnio jest. Nawet dzisiaj, kiedy około godziny 16 chciałam dla Was napisać, miałam już wszystko ułożone w głowie to co? No co mogło mi się stać... Tylko mi mogła się rozwalić bateria w laptopie. Na szczęście tata szybko załatwił inną... Zamówiłam sobie Fluxy od Adidasa i co? i przyszły za duże i kolor mi się nie podobał na żywo ;/

Jutro moja stara przyjaciółka zabiera mnie na jakiś festyn na pge arenie... Może tam będę się śmiała szczerze :)

Mieszkam w bardzo ruchliwej okolicy... Nie pamiętam czy już Wam mówiłam, ale mam przed domem 20m do czteropasmówki, za domem zaraz za płotem mam pociąg, około 200m za płotem pas startowy... Nie mam tu ani chwili ciszy... Miejsce, które widać powyżej to mały stawik... około 15-20 minut drogi spacerkiem ode mnie z domu. Uwielbiam to miejsce, bo mimo tego, iż jest również niedaleko lotniska, to wszystkie takie głośne odgłosy są tam stłumione. Czuję się tam wspaniale i mogę w spokoju pomyśleć. Ostatnio pisałam Wam o promenadzie, ale to było miejsce w moim mieście rodzinnym. W miejscu, w który mieszkam, to ten stawik stanowi uzdrowienie dla mojej duszy ranionej myślami nastoletniej dziewczyny...




To tylko elektryk, nie martwcie się :)


Mam nadzieję, że mój smutny humorek nie przeszedł w żadnym stopniu na Was, bo to zraniłoby mnie jeszcze bardziej.

Uwielbiam Was,
Ver

czwartek, 7 maja 2015

#12 I'm just a fallen angel...

Dzień dobry, Witajcie kochane <3

Nie będę Wam się tłumaczyć z mojej długiej nieobecności...
Widziałam pozytywy w deszczu...
Siedziałam całymi dniami pod kołdrą...
Rozmyślałam nad brakiem sensu mojej egzystencji...
Wszystko wydawało mi się, że upada... w tym ja
Myślę, że tyle wystarczy...
Na szczęście jestem otoczona wspaniałymi osobami, za co dziękuję, które wyciągnęły mnie z tego słynnego "doła". Powrót do szkoły, a co za tym idzie, poprawa humoru :) Co jak co... ale zaliczam się do osób, które lubią szkołę... Szkołę, tak szkołę dobrze widzicie haha Nie lubię się uczyć w domu... nie znoszę tego... moja średnia jest średnia xD 4,5 w tym roku tylko będzie :< Lubię spędzać czas w szkole, bo tam mam kontakt z rówieśnikami. Ja doceniam ten kontakt wydaje mi się, że z tego względu iż mieszkam daleko, w okolicy pozbawionej ludzi z którymi da się pogadać... Same patologie gdzieś w oddali, a najbliżej mnie brak rówieśników w moim wieku... Nie mam do kogo gęby otworzyć, a nikomu się nie chce do mnie jeździć... Nie jestem na nich o to zła... rozumiem to... ale czasami, dosyć rzadko... tak cholernie mocno potrzebuję kogoś, kto mnie rozbawi lub posiedzi ze mną i się ponudzi, a takich osób brak, null, zero, 0... wielkie zero. Jak widzę na snapie, że moi znajomi co weekend się spotykają, nocują u siebie, po prostu się bawią, a ja siedzę w pokoju pod kołdrą i oglądam seriale albo czytam książki, to uwierzcie... nie jest trudno popaść w depresję. I tak mam zawsze wiecie? Kiedy kogoś potrzebuję obok... nie przez face, nie przez snapa, nie przez imassage... to takich osób nie ma. Wszyscy się dziwią, kiedy mówię im jakie filmy widziałam, a dokładniej przeraża wszystkich ich ilość... Co ja usłyszę o jakimś filmie, to ja już... zazwyczaj... nie mówię, że zawsze... mam obejrzane. Kiedy szukam filmów to nie umiem znaleźć nic nowego ciekawego, tylko wracam ciągle  do moich ulubionych i jak mówię, że np.: The last song widziałam 30 razy... to na prawdę tyle razy go widziałam :o  No dobra, bo znowu smutnieję. Przepraszam za nieobecność i obiecuję poprawę. Już Wam tutaj nie przynudzam, ale dam kilka zdjęć :)


t-shirt H&M/ spodnie H&M


z serduszkiem - Avanti/ drewniania - pamiątka z Czatochowy


plecak - Tk-maxx




middle ring - H&M/ obrączka nastroju - indyjski sklep w Gdańsku


A TERAZ TROCHĘ TRZEBA POPRAWIĆ HUMOR!!!







ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA :)
Kisses,
Wasza Ver :*